To pytanie zadaje sobie dzisiaj “Socjolożka na zakupach”. Bo obserwując współczesne trendy tak naprawdę ciężko stwierdzić, jak powinna wyglądać idealna kobieta.

Jeszcze kiedyś za piękno uważano stuprocentową naturalność, czyli brak sztucznych włosów, substancji wypełniającej usta, policzki i spłycającej zmarszczki wokół oczu. Ale tak było dawniej. Dziś trendy jest właśnie “zrobić” sobie usta, pupę czy biust.

Coraz częściej mówi się o tzw. lunchowych zabiegach, czyli: wystarczy godzina i można powoli zacząć wyglądać jak woskowa postać. Tak, tak- moim zdaniem kobiety, które nadużywają zabiegów upiększających zaczynają wyglądać co najmniej dziwnie. I zdaję sobie sprawę z tego, że w tym momencie narażam się wszystkim gabinetom kosmetycznym oraz paniom, które korzystają z tego typu usług. Oczywiście, każdy ma prawo wyglądać, jak chce oraz robić ze swoim ciałem, co chce. Ale czy to nie zaczyna być powoli przerażające, iż kobiety coraz bardziej się do siebie upodabniają, a matkę myli się z córką.

Jeszcze do niedawna było tak, że kobiety łagodnie wchodziły w kolejne role w życiu. Dziś poprzez lansowany styl wiecznie młodej, płodnej kobiety ( no bo przecież pięćdziesięciolatka także może zajść w ciąże) pojęcie wieku stało się względne. W związku z tym nie chcemy zmarszczek i nie chcemy obowiązków.

Drogie panie, piękne jest to, co różnorodne, a zatem nie bójmy się starzeć oraz nie bójmy się swoich niedoskonałości. Piękno tak naprawdę wypływa z naszego wnętrza, z polubienia siebie. Czasem trzeba lat, żeby to zrozumieć.

Nie jestem idealna, dojrzewając miałam kompleksy i nawet teraz gdy czasem patrzę w lustro zdarza mi się , że pomarudzę, a to na cerę, a to na włosy. Także zastanawiam jak będę wyglądać za trzydzieści lat, kiedy i mnie „dopadnie” menopauza . Z jednej strony jest we mnie ciekawość, z drugiej zaś niepokój, ale wierzę, że tej akceptacji samej siebie starczy mi na lata i nie zrobię sobie tego –nie wypełnię zmarszczek.

fot. : pixabay.com