Czy zawodowa sportsmenka może być atrakcyjna? Zastanawia się “Socjolożka na zakupach”.

Z takim pytaniem zwróciła się do Małgorzaty Hołub-Kowalik “Socjolożka na zakupach”.

 

“Aniołki Matusińskiego” to polska sztafeta biegaczek, które trenuje Aleksander Matusiński .
Na miano “aniołków” zapracowały dzięki sukcesom m. in. w 2017 roku zdobyły brązowy medal w sztafecie 4×400 metrów na mistrzostwach świata w Londynie , a w tym roku srebro Halowych Mistrzostw Świata w Birmingham. Słyną też ze swojej urody. „Jednym z aniołków” jest Małgorzata Hołub – Kowalik, która podkreśla, że ona, tak jak i pozostałe zawodniczki, lubi pięknie wyglądać również na bieżni.

“Nasza branża może nie pozwala na nie wiadomo jakie dbanie o siebie, natomiast o tyle o ile jest możliwe zawsze staramy się dobrze wyglądać. Aniołki zawsze są uczesane, w większości pomalowane. Dbamy o to, żeby dobrze się prezentować na bieżni. Jesteśmy kobietami”.

Nie jest to oczywiście łatwe pogodzić bycie sportowcem z byciem kobietą. Najważniejsze są treningi, a to wszystko po to by osiągnąć jak największy sukces
“W domu mam parę szpilek, których nigdy nie ubrałam, ale musiałam je mieć, bo są śliczne. Czekają na odpowiednią okazje. Ale ta okazja jeszcze nie przyszła, bo w trakcie sezonu musimy dbać o zdrowie. I raczej w takich butach nie mogę chodzić”.

Pomimo to są chwile kiedy można poczuć się kobieco.
“Jeśli chodzi o zakupy uwielbiamy je, nasz trener śmieje się, że jesteśmy zakupoholiczkami, uwielbiamy torebki, buty, inne rzeczy. Jesteśmy typowymi kobietami. A przed zawodami jak zrobimy zakupy to później śmiejemy się, że na zawodach dobrze nam idzie”.

Polskie zawodniczki słyną z urody i jak przyznaje Małgorzata Hołub-Kowalik im ładniejsza dziewczyna tym łatwiej osiągnąć sukces.

“Uroda troszkę pomaga, można to wykorzystać pod względem pijarowym, łatwiej to sprzedać pod względem marketingowym”.